niedoskonała mama

niedoskonała mama

Weronika_Kabaty
współpraca z partnerami bloga

Bieganie to mój czas! cz.I

„Satysfakcja z pokonania kryzysu jest nieporównywalnie większa, niż sam kryzys” – o pasji do biegania opowie Weronika – przyszła mama, która już planuje pierwszy trening po porodzie i wprost nie może się doczekać!

Co takiego jest w bieganiu, że mimo wysiłku, potu i zmęczenia, człowiek znów chce założyć buty i biec?

To właśnie jest siła biegania, że każdemu może dawać coś innego. Na pewno ważne jest przekraczanie własnych słabości, satysfakcja i endorfiny, które pojawiają się po dobrym biegu, możliwość pobycia trochę samemu ze sobą, uporządkowania myśli, dla niektórych potrzeba rywalizacji i wiele, wiele innych. Dla każdego kombinacja tych elementów będzie trochę inna, ale bez wątpienia bieganie potrafi wciągnąć na dobre :)

Jak to się zaczęło? Od kiedy biegasz?

Zaczęłam biegać pod koniec 2007 roku i było to olbrzymie zaskoczenie dla ludzi, którzy znali mnie jeszcze z czasów szkolnych. OK, zawsze byłam aktywna, ale bieganie było zdecydowanie nie z mojej bajki. Jednak na studiach okazało się, że czasu na aktywność fizyczną było coraz mniej i zwyczajnie nie chciało mi się jeździć do klubów sportowych, czy na basen. Z godzinnej aktywności robiła się 2-3 godzinna wyprawa. Bieganie wydawało się najbardziej ekonomiczne czasowo. Ale BIEGANIE? Dla mnie? Przymierzałam się do tej myśli dobrych kilka miesięcy, w końcu założyłam jakieś buty sportowe: ruszyłam do parku. I przeżyłam szok!

Dlaczego żaden nauczyciel w szkole nie powiedział mi tak oczywistej rzeczy: żeby nie zaczynać biegu na maksimum swoich możliwości? Okazało się, że spokojny trucht nawet dla mnie nie stanowi problemu. Starałam się wyjść na 15-30 minut marszobiegu –  trzy razy w tygodniu, w końcu udało mi się po raz pierwszy biec bez przerwy ponad 30 minut! Szybciej niż się spodziewałam, pękały kolejne magiczne granice, a każdy najmniejszy sukces treningowy przynosił ogromną satysfakcję. Bieganie wciągało mnie coraz bardziej, poznawałam innych biegaczy, z którymi czasem umawiałam się na treningi, zaczęłam jeździć na zawody… Oj, wsiąkłam na całego :)

Jakie są Twoje największe sukcesy jako biegaczki?

Nadal uważam, że moim największym sukcesem jest to, że w ogóle biegam. Mniejsze i większe sukcesy biegowe – jak pokonanie maratonu, półmaratonu, poprawienie swoich rekordów życiowych na krótszych dystansach też są ważne i każdy z nich napawa mnie dumą, ale one są naturalną konsekwencją wykonanej pracy treningowej i konsekwencji.

W innych kategoriach, niż sukcesu, można rozpatrywać coś, czego zupełnie się nie spodziewałam i co nawet nie przyszło mi do głowy, gdy zaczynałam biegać. W biegu poznałam swojego męża, teraz czekamy na naszego pierwszego małego biegacza. Sukcesem jest to, że z jednej strony połączyła nas pasja, z drugiej strony nam udaje się łączyć tę pasję ze wspólnym życiem.

Jakie Ty masz plany związane z bieganiem, gdy synek będzie już na świecie?

Termin mam na początek listopada. Nie wiem jak dużo siły będę miała tuż po porodzie. Zaleca się, żeby przez 6 tygodni powstrzymać się od aktywności sportowej, choć znam dziewczyny, które robiły pierwsze delikatne treningi już tydzień po porodzie. Ja nastawiam się na powrót do biegania w grudniu, ale zobaczę jakie sygnały będzie dawał mi mój organizm. Każda z nas jest inna, dlatego ciężko mówić o jakiejś złotej zasadzie dotyczącej wracania do formy. Złota zasada jest jedna: nic na siłę.

Koniec cz.I

Comments

comments