Zdecydowanie bardziej wolę dysponować dodatkowym czasem niż pieniędzmi. Chodzić wolniej, myśleć jaśniej, mieć do życia więcej przestrzeni. Zdjąć presję, że coś musi być zrobione i zrobić to, gdy przyjdzie pora, gdy mam co z siebie dać.

Bieda piszczy wtedy, gdy kolanem domykam szuflady, z których wysypują się ciuchy, a mentalnie tkwię w stanie umysłu, w którym nie mam się w co ubrać. Gdy idę lasem, wdychając orzeźwiające powietrze po deszczu i zaprzątam sobie myśli tym, czego nie kupiłam, wprawiając się w stan niedosytu. Gdy przez kuchenne okno dostrzegam pierwsze w tym roku, mieniące się złotem liście, ale tego nie celebruję. Patrzę, ale nie widzę.

Coś mi mówi, że popełniam błąd, a przyczyna nie tkwi w stanie posiadania, tylko w koncentrowaniu się na niewłaściwych rzeczach. Wystarczy, że zmienię kierunek myśli i choć na zewnątrz wszystko pozostaje po staremu, po chwili uginam się od nadmiaru.

Nie jadę po nowe buty, odkrywam zakamarki szafek na nowo, a w czasie gdy tłoczyłabym się bez sensu w centrum handlowym, piekę brownie. Potem rozkładam planszówkę, bezceremonialnie tracąc czas, nie mając z niego nic, poza przyjemnością.

IMGP6419

Fragment książki Ewy Foley „Zakochaj się w życiu”, która była inspiracją do tego wpisu:

„Wierzę, że prawdziwa wielkość duchowa przejawia się w radości z tego, co się ma, a nie w trosce o to, czego się jeszcze nie ma. Zrozumiałam to wiele lat temu, kiedy po raz kolejny „zamartwiałam się”, że czegoś nie mam.

Im bardziej skupiam się na braku i na tym, czego nie mogę mieć, tym gorzej się czuję i tym bardziej się boję, że „nie starczy”.

Jak mogłam oczekiwać od wszechświata więcej, skoro nie umiałam docenić tego, co już miałam?

Żyjemy w społeczeństwie, które nigdy nie jest pogodzone z miejscem, w którym się aktualnie znajduje… nigdy nie jest zadowolone z tego, co ma.

Co jest esencją harmonii? Wierzę, że jest nią władza nad swoim życiem. Ma to miejsce wtedy, kiedy panujesz nad tym, co wydarza się w twoim życiu, czyli masz kontrolę nad swoją rzeczywistością.” Ewa Foley

Nie ma szans dotrzeć do punktu, w którym nie ma już nic do dodania. To nigdy nie będzie koniec i to nigdy nie będzie wszystko. Dlatego czasem warto się zatrzymać, będąc w drodze.

Są takie miejsca, w których nie możesz pokazać się w byle czym, gdzie ludzie oceniają poziom twojej życiowej zaradności po starannie wykonanym manicure i odżywionych końcówkach włosów, gdzie nie ma miejsca na odrosty, pryszcza na środku czoła, czy sportowe buty umorusane błotem. Na szczęście las do nich nie należy, a obecność na wystawnych bankietach nie jest obowiązkowa. Możesz wybierać, kim się otaczasz. Jednak na pewnym poziomie samoakceptacji to także przestaje mieć znaczenie.

„Gdy dotrzesz do miejsca akceptacji, będziesz absolutnie wolny. Możesz spokojnie patrzeć na kogoś ze swojej rodziny, kto robi bezsensowne rzeczy i zamiast próbować zmieniać tę osobę na siłę, możesz po prostu powiedzieć sobie: Ona jest taka jaka jest. (…) Jeżeli jej wybór wpływa na ciebie w niepożądany sposób, to masz (…) nogi.” Ewa Foley

Bierzesz ludzi, jakimi są. Przemilczasz ich krytykę, a ich niepochlebne słowa nie wiercą cię od środka. Kiedy czujesz się z sobą dobrze, czyjeś wątpliwości zostają z autorem, nie czujesz potrzeby, by się tłumaczyć, przedstawić od dobrej strony, szukać docenienia. Nie zapalasz się do dyskusji nad czymś, co dawno temu sama ze sobą ustaliłaś.

„Wtedy jesteś w tej komfortowej sytuacji, że albo ciebie lubią, albo nie, albo ciebie wspierają, albo nie, albo są po twojej stronie, albo nie. Dla ciebie nie ma to żadnego znaczenia, bo ty w pełni akceptujesz siebie. Jesteś na cudownej i mocnej pozycji, z której nigdy nie musisz się tłumaczyć, wyjaśniać, nigdy też nie musisz (…) kombinować. (…) Piękno takiej postawy tkwi w tym, że nie musisz trzymać się kurczowo niczego, co jest sztuczne i nieprawdziwe.” Ewa Foley

Marta Szyszko

Na podstawie:

zakochaj się w życiu

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments