Nie szanuje twoich granic – fizycznych ani psychicznych, nawet kiedy stajesz w swojej obronie, nie traktuje tego poważnie i robi swoje. Może sprawić, że mimo dorosłego wieku wciąż czujesz się jak dziecko, używa wobec ciebie zwrotów, typowych dla kilkulatka. („zachowuj się”). Toksyczny rodzic nie zauważa, że dziecko rośnie, nie pozwala mu się usamodzielnić, wyręcza je, pielęgnuje jak maleństwo.

Oczekuje, że spełnisz wyższe standardy, niż on sam reprezentuje swoim życiem. Chce, żebyś postępował tak, jak on mówi, a nie tak jak poręcza swoim przykładem. Często niezrealizowani rodzice oczekują, że dzieciom uda się osiągnąć to, o czym oni zawsze marzyli, ale z jakiegoś powodu odłożyli te marzenia na wieczne nigdy. Taka postawa nie uwzględnia pragnień i predyspozycji dziecka.

Posługuje się poczuciem winy, by skłonić cię do uległości. Gdy zgłaszasz jakiś problem w jego zachowaniu, zamiast odnieść się do tego, mówi: „Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem”, „Jak możesz być taka niewdzięczna?”, „Najpierw doceń to, co masz”;

Nigdy nie gratuluje ci sukcesów, zamiast tego wytyka ci błędy i skupia się na tym, co mogłeś zrobić lepiej. Taka postawa świadczy o braku akceptacji bezwarunkowej, a w dorosłości może skutkować pracoholizmem i perfekcjonizmem, by wreszcie dosięgnąć do standardów i oczekiwań ważnych osób.

„Zosia wiele osiągnęła, ale nie czuje się ze sobą dobrze. Ciąg sukcesów jest przedłużeniem oczekiwań rodziców, które miały zakończyć się wydaniem „Certyfikatu Zaradnej, Mądrej, Wartościowej Zosi.” Co rusz pojawiają się jednak nowe cele i zadania, więc egzamin trwa bez końca. (…) Problem w tym, że poza pracą Zosia nie ma nic. Nie potrafi cieszyć się, zbudować relacji, w której nie byłaby spięta i kontrolująca. Kiedy jest sama w domu, nie lubi patrzeć na siebie w lustrze, bo ciągle by coś w sobie poprawiała. (…) Od pewnego czasu odczuwa bardzo duże zmęczenie, jednak nie może zasnąć lub zająć się przyjemnymi rzeczami, dopóki nie dokończy spraw.” (Dorota Gromnicka)

Stawia wymagania niewspółmierne do możliwości, rujnując w ten sposób poczucie własnej wartości dziecka. Zwraca się do dziecka, tylko po to, by je pouczyć lub stawiać wymagania, brakuje bezinteresownie spędzanego razem czasu, zainteresowania dzieckiem, tym, co u niego słychać.

„Rodzice surowi, stawiający dziecku wymagania niewspółmierne do jego rzeczywistych możliwości i potrzeb sytuacji, reagujący tylko wtedy, gdy dziecko nie spełni ich oczekiwań, pokazują mu, że jego wartość zależy od jakości wykonania zadania. Ponieważ zazwyczaj ponosi porażkę (wymagania są zbyt wysokie, nie może być inaczej), odbiera lekcję, z której zapamięta, że niewiele znaczy. Uczy się, że podstawowym celem kontaktu z nim samym jest wyrażenie krytyki.” Dorota Gromnicka

Oczekuje podziwu dla własnych osiągnięć. Kiedy to odnosisz w życiu sukcesy, nie cieszy się twoim szczęściem, tylko traktuje cię jako zagrożenie dla własnego wizerunku.

Kiedy źle cię traktuje, obwinia ciebie o to, że go sprowokowałeś, nie bierze odpowiedzialności za swoje zachowanie, nie przeprasza i nie przyznaje się do błędu. Oczekuje szacunku, ale sam go nie okazuje. Szantażuje cię tym, ile ci poświęcił i że nie można odmówić rodzicowi z powodu wdzięczności za wszystko, co zrobił.

Nie jest zdolny do okazania bliskości, która przejawia się w spontanicznych reakcjach emocjonalnych, wspólnym śmiechu, spędzanym razem czasie w przyjemny dla obu stron sposób.

„Rodzice nieobecni fizycznie lub emocjonalnie obojętni, niechętni, chłodni pokazują dziecku, że nie jest ono ważne na tyle, aby z nim być. Dziecko uczy się, że bycie sobą nie wystarczy, by być kochanym i akceptowanym.” Dorota Gromnicka

Marta Szyszko

na podstawie:

ewao.com „20 signs you were actually being raised by a toxic parent”

Dorota Gromnicka „Jak zbudować poczucie własnej wartości?”, wyd. Samo sedno

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments