5 rzeczy, z których nie musisz się nikomu tłumaczyć

5 rzeczy, z których nie musisz się nikomu tłumaczyć

Ze zmiany priorytetów

Być może do pewnego momentu byłaś skoncentrowana na potrzebach innych. Czasem zaciskałaś zęby, by obiad był na stole, suche pranie ułożone w szafie, jedzenie w lodówce, wszystko na swoim miejscu. Trochę twoim kosztem. Kosztem czasu dla siebie, budowania finansowej niezależności, kosztem spełnienia na innym poletku niż domowe. Niewidzialna kobieca ręka ogarniała rzeczywistość do wyrobienia bicepsu. Aż poczułaś zmęczenie i przesyt. Aż zapragnęłaś czas wypełnić w inny sposób, a że doba nie jest z gumy…

Z oczekiwania pomocy

Wiem, wiem, facet nie jest do pomocy, on jest od tego, by przejąć na siebie połowę obowiązków, ale jeśli do tej pory robiłaś wszystko sama, bo najlepiej, ale nie chcesz być już utyrana po pachy, zacznij od małych kroków. Ustal dyżury na zmywanie, zamiast bohatersko brać to na klatę. Rozpisz wszystkie domowe obowiązki, podzielcie się sprawiedliwie, to nie zawsze znaczy po równo, ale tak, by wilk był syty i owca cała, byś odzyskała czas dla siebie. Po wysiłku umysłowym, proste domowe czynności mogą być wytchnieniem. Gotowanie nie musi oznaczać zbierania się do niego godzinami, wystarczy w zabiegane dni zrobić zupę krem z dyni lub ugotować kluski, polać śmietaną, mrożonymi truskawkami i cukrem. 15 minutowe spaghetti? Nie ma sprawy. Słowem, gdy weny brak, a terminy gonią, zrób coś na szybko. Gdy masz ochotę zabawić w kuchni na dłużej, przygotuj posiłki na kilka dni i wrzuć do zamrażarki. Wyrzuć ze słownika termin muszę. Zastąp go – mam na to ochotę, a jeśli nie mam, realizuję plan minimum.

Z bałaganu

Porządek jest sympatyczny. Łatwiej o koncentrację na sprawach zawodowych (gdy pracujesz zdalnie), czujesz się czysta, schludna i poukładana. Nie wstydzisz się przed sąsiadką, która wpadła podrzucić skrzydła na bal karnawałowy. Ja też go lubię. Jest jedno ale. Czasami ambicję bycia poukładaną i świecącą świeżością, muszę odłożyć na czas, gdy opłacę sobie ZUS. Albo zarobię na szminkę. Albo zrelaksuję się do tego stopnia, że życie zacznie mi sprawiać radość, zamiast przytłaczać listą zadań. Za kilkadziesiąt lat, gdy będę pobierać emeryturę, plama na podłodze z soku nie będzie sprawą najwyższej rangi. Moja niezależność i własne pieniądze (które lubię mieć) już tak. Słowem, jeśli nie można mieć wszystkiego, wybieraj dalekosiężnie.

Z odmawiania

Miałam z tym problem. Nie umiałam nie zaprosić sąsiadki, która wpadała z niezapowiedzianą wizytą. Dziś otwarcie mówię – pracuję nad czymś i proponuję inny termin. Na początku czułam się wyrodna. Do momentu aż zapanowałam nad codziennym grafikiem i jeszcze został czas nadprogramowy. Jeśli godzina plotkowania zaburzy twój harmonogram, wykreśl je przed południem i zostaw na piątkowy wieczór.

Z własnego planu na życie

Być może twój mąż chciał mieć „robótną żonę” (wbrew pozorom termin nie dotyczy kariery zawodowej, ale jechania na szmacie), teściowa rodzinną synową, która weekendy spędza na goszczeniu kogoś lub siebie na obiadkach. A ty chcesz być facetem. Robić to, co cię rozwija, pasjonuje, co stanowi wyzwanie i nie zionie nudą, odpoczywać bez poczucia winy i miło spędzać czas, bez zbędnych komentarzy. Niekoniecznie na tych obiadkach. Chcesz żyć, nie zmuszać się, nie stawiać siebie na końcu, nie być transparentna. Więc żyj, lepszej okazji już nie będzie.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments