1. Zajmujesz się innymi ludźmi i ich sprawami

Analizujesz, co zrobili, powiedzieli inni, jaki negatywny wpływ to na ciebie miało, zamiast przyznać, że masz udział w tym, na co innym pozwalasz i kim się otaczasz. To przyjmowanie roli ofiary i oddawanie innym kontroli nad swoim życiem, zaprzeczanie swojej sile z obawy, że jesteś za słaba, by stanąć z problemem twarzą w twarz. Skupiasz się na pomaganiu innym i ratowaniu ich z opresji, zamiast w pierwszej kolejności uzdrowić swoją sytuację. Próbujesz kontrolować zachowania innych i reagujesz smutkiem oraz frustracją, gdy to się nie udaje. A nie udaje się, ponieważ tylko dana osoba może kontrolować swoje zachowanie, nikt inny.

2. Tracisz kontakt z emocjami

Powtarzasz sobie, że twoje emocje są niepotrzebne, nieadekwatne, nie na miejscu, nieistotne lub nieuzasadnione, zamiast pozwolić im wybrzmieć. Odgradzasz się od nich za wszelką cenę. Gdy ktoś przekracza twoje granice, nie reagujesz. Gdy twoje potrzeby są niezaspokojone, nic z tym nie robisz. Ceną odgrodzenia się od tego, co budzi dyskomfort, jest utrata dostępu do wszystkich emocji, także radości.

3. Popadasz w zachowania kompulsywne

Zaczynasz być nieustannie zajęta, topisz smutki w alkoholu, zajadasz niekomfortowe emocje, pracujesz do późna lub robisz niekontrolowane zakupy. Zachowania kompulsywne przynoszą chwilową ulgę w cierpieniu, ale nie rozwiązują problemów, stwarzając zupełnie nowe, jak problemy finansowe, nałogi.

4. Czujesz się bezwartościowa

Uaktywnia się wewnętrzny krytyk. „Powinnam zajść dalej, osiągnąć więcej, nie powinnam mieć z  tym już problemu.” Czujesz się winna, zawstydzona, nie dość dobra i obwiniasz się za to.

5. Kontynuujesz destrukcyjny scenariusz, który znasz z dzieciństwa

„Wciąż wchodziłam w związki z mężczyznami, którzy twierdzili, że mnie kochają, ale nie mogli mi tego okazać, nie byli zdolni do bliskości i intymności, ponieważ byli uzależnieni. Moim wyobrażeniem  intymności było czekanie w nieskończoność na coś, co nigdy nie nastąpi. Wtem zrozumiałam, że podobny wzór relacji miałam i nadal mam ze swoim ojcem. (…) Czasem łudzimy się, że sprawy, ludzie i ich zachowania mogłyby inaczej się potoczyć. Nie potoczyły się i nie potoczą.” M. Beattie

6. Zaprzeczasz faktom

Minimalizujesz faktyczny rozmiar problemu – „nie jest tak źle”, „on się zmieni”. Rzeczywistości zaprzeczamy do momentu, aż jesteśmy gotowi się z nią zmierzyć. Zamiast podjąć działania, czekasz, aż rozwiązanie przyjdzie z zewnątrz.

jiri-wagner-227868

Przeciwieństwem ucieczki jest:

  • spojrzenie prawdzie w oczy,
  • akceptacja miejsca, w którym jesteś,
  • dopuszczenie emocji,
  • podejmowanie stosownych decyzji i branie za nie odpowiedzialności,
  • wyznaczanie granic.

Kiedy powinna ci się zapalić lampka ostrzegawcza w relacjach z innymi?

Jeśli coś wydaje się nie w porządku, to prawdopodobnie jest nie w porządku…

Kiedy dołączamy do chorego systemu i wydaje nam się, że coś jest nie tak, to zapewne jest. Nie każdy wart jest zaufania, warto w pierwszej kolejności zaufać swoim reakcjom i spostrzeżeniom.

„Trudno okazać zrozumienie osobie, która nas wykorzystuje. Adekwatną emocją jest złość. Warto się nią posłużyć do wyznaczenia granic, ale bez wpadania w pułapkę żywienia niegasnącej urazy, która przede wszystkim obraca się przeciwko nam. (…) Nie musimy brać do siebie cudzych zachowań. Jeśli nie stać kogoś na miłość i akceptację w stosunku do nas, to nie nasza wina. Prawdopodobnie nie stać tej osoby na nie w stosunku do nikogo, włącznie z sobą.” M. Beattie

Poczucie winy, obowiązku i litość to niewłaściwa motywacja, by angażować się w relacje z innymi ludźmi.

Jeśli nie masz do czegoś przekonania, daj sobie czas, nie odpowiadaj od razu, nie reaguj od razu. Czasem potrzebujemy przestrzeni i samotności, by ustanowić swoje granice, przemyśleć pewne sprawy. Gdy jesteśmy siebie pewni i czujemy tęsknotę, możemy podjąć próbę powrotu do chorego systemu, jako zdrowe, dbające o siebie i wyznaczające granice osoby. Jednak nie po to, by próbować ten system zmienić czy uzdrowić, ale by wziąć to, co dobre i uporać się z tym, co destrukcyjne. To zawsze indywidualna decyzja.

„Mój ojciec wciąż pije, a mama nadal jest męczennicą. Przez lata potrzebowałem wycofać się z relacji z nimi. Dziś potrafię wrócić do domu, spędzać czas z rodzicami. Mogę pozwolić im być, kim są. Cieszyć się tym, co dobre, odpuścić pozostałe i zatroszczyć się o siebie, gdy zachodzi taka potrzeba. (…) Wracamy do chorego systemu, gdy jesteśmy na to gotowi i jeśli czujemy taką potrzebę, ale już nie jako jego część. Wypracowaliśmy własny system: dbania o siebie, doceniania siebie i brania za siebie odpowiedzialności.” fragment z książki M. Beattie

Marta Szyszko

na podstawie:

ponad współuzależnieniem

przeczytaj także:

Czy jesteś dla siebie zbyt wymagająca? 5 zachowań, które nie są wyrazem miłości do siebie

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments