Skłonność do perfekcjonizmu

Ucieczką od niskiego mniemania o sobie jest perfekcjonizm. Jeśli wszystko wykonam poprawnie, nikt nie dowie się, że „jestem do niczego.” Takie osoby bardzo potrzebują sukcesów, by potwierdzić swoją wartość, ponieważ mylą to, kim są, z tym, co robią. Boją się, że jeśli przestaną działać, odnosić sukcesy, przestaną też mieć znaczenie. Nawet jak coś się nie udaje, nie oznacza to, że tracisz swoją wartość. Niepowodzenia wpisane są w rozwój i życie.

„Aby nie musieć stale myśleć o tym, że jest do niczego, ktoś stwarza sobie różne zasady i założenia mające ułatwić życie. Dla osoby o przekonaniu kluczowym: „jestem do niczego” taką pomocną zasadą może być: „Muszę zawsze robić wszystko na sto procent.” Wynika to najpewniej z założenia: „Jeśli zawsze będę robić wszystko na sto procent, nikt nie dowie się, że jestem do niczego.” Magdalena Staniek

Lęk przed negatywną oceną

Gdy myślisz źle o sobie, innym przypisujesz podobne intencje. Myślimy, że wypadamy gorzej niż tak naprawdę inni nas odbierają, a paradoksalnie możemy uchodzić za zarozumiałych. Lęk przed zbłaźnieniem się popycha do izolacji społecznej i skłania do wycofywania się z wyzwań.

„Osoba doświadczająca tego lęku jest przekonana, że jej zachowanie okaże się kompromitujące lub upokarzające. (…) trwa w przekonaniu, że to, co zrobi w obecności innych ludzi, zostanie negatywnie ocenione i doprowadzi do odrzucenia. (…) Robi wszystko, by inni nie dowiedzieli się, że jest nieporadna, głupia. (…) po zakończeniu jakiejś interakcji rozważa w myślach różne jej aspekty, analizuje to, jak się zachowała.” Magdalena Staniek

W efekcie interakcja, która trwała dosłownie chwilę, urasta do rangi ważnego zdarzenia. Rumieniec, którego nikt nie zauważył lub nawet pomyślał, że jest uroczy, uchodzi w oczach tej osoby jako dowód, że jest nie do przyjęcia, żałosna. O krótkim zdarzeniu rozważa potem całe popołudnie.

Analizowanie swoich zachowań i autokrytyka

„Poświęcanie ogromnej ilości czasu na myślenie o sobie jest wyczerpujące. Rozważania to zawsze coś męczącego, a kiedy ich przedmiotem stają się osobiste porażki i niepowodzenia, wszystko to jeszcze bardziej obciąża człowieka i wysysa z niego energię.” Magdalena Staniek

Tendencja do lęków i zamartwiania się

Brak wiary w swoją kompetencję do rozwiązywania problemów skutkuje zamartwianiem się i obawą przed przyszłością. Niebezpieczeństwo jest wyolbrzymione, a umiejętności poradzenia sobie z nim umniejszone. Martwienie się ma wtedy sens, gdy motywuje do działania, zmiany sytuacji, konfrontacji z problemami i rozwiązania ich. Jednak osoby z niską samooceną nie wierzą w swoją skuteczność w rozwiązywaniu problemów i poprzestają na zamartwianiu się połączonym z negatywną oceną siebie. Negatywna ocena siebie jest jednym z czynników, który może powodować depresję.

niska samoocena

Skłonność do depresji

Według Aarona Becka, twórcy terapii behawioralnej, do trzech zachowań sprzyjających depresji należą: negatywna ocena siebie, pesymistyczna ocena tego, co się wydarza  i tego, co miało miejsce w przeszłości, a także bezradność i poczucie beznadziei na myśl o przyszłości. Do czynników zwiększających ryzyko depresji należą: utrata pracy, kłopoty finansowe, ale też uwarunkowania z przeszłości, np. chłód emocjonalny rodziców, którzy nie okazywali uczuć i nie spędzali czasu z dzieckiem.

Jak się okazuje depresja nie jest przypadkowa, w toku ewolucji również pełniła swoją funkcję:

„Mogła chronić człowieka przed nadmiernym zaangażowaniem w działania, które i tak nie przyniosłyby oczekiwanego skutku-przez uruchamianie stanu rezygnacji, obniżanie motywacji oraz wzbudzanie poczucia gorszości i nieporadności. Gdyby ktoś, komu kilka razy nie udało się osiągnąć zamierzonego celu, nie popadał w stan rezygnacji, w nieskończoność angażowałby siły w próby zdobycia czegoś, co jest poza zasięgiem. Depresja pozwalała wycofać się z takiego działania i zaangażować w coś, co wydawało się wykonalne.” Magdalena Staniek

Osoby w depresji mają tak negatywny obraz siebie, że wszelkie porażki odczytują jako dowód własnej beznadziejności, obwiniają się, a nie dostrzegają wpływu czynników zewnętrznych, niezależnych od nich, tzn. każdy w podobnej sytuacji osiągnąłby podobny efekt, nie jest to kwestia wewnętrznego mankamentu, ale sytuacji.

Być dla siebie bardziej wyrozumiałym…

Według terapii poznawczo-behawioralnej za nasze samopoczucie odpowiadają myśli. Jeśli jesteś bardzo krytyczny wobec siebie, twój nastrój jest coraz gorszy. Jednocześnie ty możesz zmienić swoje myśli, a tym samym wpłynąć na nastrój, na przykład sprawdzając ich prawdziwość, kierując do siebie wspierające przekazy.

„Gdy dopada cię stan depresyjny, myślisz o sobie bardzo źle. Masz nadmierną skłonność do tego, by siebie krytykować, karać, poniżać. Możesz myśleć o sobie w najgorszych kategoriach: „Jestem nikim”, „Jestem beznadziejny.” (…) Twoim zdaniem możesz być z siebie zadowolony dopiero wtedy, gdy zrobisz wszystko na najwyższym poziomie. (…) Takie myślenie o sobie, własnych działaniach i osiągnięciach, to naprawdę forma tyranii. (…) Standardy tyrana są bardzo wysokie, więc nikt nie jest w stanie ich spełnić.” Magdalena Staniek

Być dla siebie bardziej wyrozumiałym, to koncentrować się na chwili obecnej, zmniejszyć liczbę zadań i oczekiwań, relaksować się.

„Nic skuteczniej nie niszczy szczęścia niż usiłowanie znalezienia go. Historyk Will Durant opisywał swoje próby poszukiwania szczęścia w wiedzy, ale odkrył jedynie rozczarowanie. Potem szukał szczęścia w podróżach, lecz odnalazł zmęczenie. (…) Szukając szczęścia w pisaniu, odnalazł znużenie. Pewnego dnia zobaczył kobietę siedzącą w niedużym samochodzie z małym dzieckiem w ramionach. Z pociągu wyszedł mężczyzna, podszedł do auta, czule pocałować kobietę, a potem bardzo delikatnie dziecko, aby go nie obudzić. Rodzina odjechała, a Durant stał z oszałamiającym poczuciem, iż oto poznał prawdziwe źródło szczęścia. Zrozumiał, że szczęście kryje się w każdej czynności życiowej.” W.W. Dyer

Marta Szyszko

na podstawie:

niska samoocena

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments