Tabu wokół braku miłości do własnego dziecka

Jeśli jako dziecko otrzymałaś dużo miłości, twoje potrzeby były zaspokajane, czułaś się bezpieczna i akceptowana, masz już bazę, z której możesz czerpać, w odpowiednim czasie przekażesz podobną troskę swojemu dziecku. Są też córki wychowane bez miłości, karcone, odtrącone, krytykowane, ignorowane, bite, odrzucane. One muszą nauczyć się najpierw miłości do samej siebie, odzyskać kontakt z uczuciami, który straciły, by nie cierpieć. Dopóki nie pokochają tej małej dziewczynki, którą były, nie mają szans na pokochanie własnej córki i przerwanie raniącego cyklu.

„- Często mi zarzucasz, że cię nie kocham, że kocham cię mniej niż twojego brata. Kiedy to słyszę, to mnie boli, dlatego zaprzeczam. – Bierze głęboki oddech i patrzy córce prosto w oczy. – Ale masz rację, nie kocham cię, nie potrafię. Dzięki Isabelle zaczęłam rozumieć, dlaczego tak się dzieje, i powiem ci prawdę: kiedy byłam mała, moja mama mnie nie kochała. Nie zwracała na mnie uwagi. Kiedy się do mnie zwracała, to tylko po to, żeby coś mi kazać albo mnie ukarać czy uderzyć. Nienawidziłam się. Nienawidziłam tej małej dziewczynki, którą byłam, która nie potrafiła wzbudzić miłości we własnej matce. Kiedy się urodziłaś, w twojej twarzy zobaczyłam siebie. (…) Tak naprawdę wcale nie chodzi o to, że nie kocham ciebie, tylko o to, że nie kocham swojego dzieciństwa.” Isabelle Filliozat

Brak wsparcia – wycofany partner

Mężczyzna często czuje się w domu jak w hotelu. Pyta obsługę (kobietę), czemu nie jest posprzątane i co na obiad. Jeśli ojcostwo ożywia w nim dawny żal do własnej matki (na przykład, że nie była czuła, zaniedbywała go) może wyładowywać dawne frustracje na kobiecie. Krytykuje ją jako matkę, zarzuca, że jest nadopiekuńcza, boli go, że sam nie otrzymał podobnej czułości od własnej matki.

Wzorem własnego ojca wycofuje się emocjonalnie i często też fizycznie z życia rodzinnego. Jedna z niewielu okazji jaką kobieta ma, by porozmawiać z kimś dorosłym, oczekiwać wsparcia, kończy się znoszeniem krytyki i niezadowolenia, które nie są jej winą, ale odbijają się na jej nastroju i poczuciu własnej wartości.

„Mąż? Kiedy wraca z pracy, kobieta albo nie ośmiela się go o nic poprosić, bo się boi, że znów wyjdzie, albo zalewa go lawiną skarg, na które mężczyzna nie umie odpowiedzieć. Odcina się twierdząc, że jakaś Martine czy – co gorsza – jego własna matka doskonale sobie radziła. (…) Czy niesprawiedliwy podział obowiązków może niekorzystnie wpłynąć na miłość, którą matka żywi do dziecka? Tak! (…) Zbyt wiele brudnej bielizny do prania, zbyt wiele podłóg do wyszorowania, zbyt wiele posiłków do przygotowania i zbyt wiele brudnych naczyń do umycia – to wszystko może zburzyć zdolność do kochania.” Isabelle Filliozat

Stres wynikający z bycia mamą na pełen etat

Spędzanie czasu w domu z małym dzieckiem naraża na stres i obniżony nastrój z powodu braku stymulacji umysłowej, celów wyższego rzędu niezwiązanych z codzienną rutyną, braku osobistej satysfakcji czy uznania ze strony społeczeństwa, które kobieta otrzymuje, gdy jest aktywna zawodowo. Nie dostaje wynagrodzenia, ale trud, który wkłada w wychowanie dziecka jest nieporównywalnie większy, niż niejedna praca za pieniądze. Zaczyna wpadać w złość, a za chwilę hoduje poczucie winy, bo jej zachowanie bardzo odbiega od wizerunku matki, który ma w głowie – ten, który stworzyła, nim ją została.

Stojąc przed koniecznością wykonywania powtarzalnych i nudnych czynności, które tuż po zakończeniu musimy zacząć od nowa, nie mamy szans na doświadczenie spełnienia, jak choćby w przypadku zadań zawodowych, które nadają życiu sens i kończą się zastrzykiem energii, niezbędnym, by nie stracić motywacji do działania.

„Codzienność wszystkich matek, nawet tych, które wydają się temu przeczyć, jest niezwykle stresująca. Spiętrzenie powtarzanych bez końca czynności, kompletny brak wdzięczności, narzucony szaleńczy rozkład zajęć, mnóstwo sytuacji, nad którymi kobiety nie mają żadnej kontroli, niemożność skupienia się na jednym zadaniu bez przynajmniej dziesięciokrotnego przerywania i tak dalej… Dwadzieścia cztery godziny na dobę, trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku, umowa na czas nieokreślony. Bycie matką nie daje możliwości złożenia wypowiedzenia! Ale przecież dzieci są takie cudowne! Co w takim razie wykańcza matki? Właśnie ta niemożność poskarżenia się, bo przecież jest „tak cudownie.” Isabelle Filliozat

Nie dawanie sobie prawa do trudnych uczuć

Masz wszystko, więc co narzekasz?

„Czasem nie do końca wiemy, dlaczego źle się czujemy. Wszyscy nam powtarzają, że mamy wszystko, co potrzebne do szczęścia. Dlatego zatem, skoro nie mamy prawa do narzekania, nie wsłuchamy się w swoje wnętrze. Wolimy wyciszyć cichutki głosik mówiący o braku zadowolenia… Ale brak powoli przechodzi w niedostatek i z dnia na dzień projektujemy nasze frustracje na dziecko.” Isabelle Filliozat

Życiowe niespełnienie, potrzeba zmiany, odnalezienia życiowego powołania pojawia się na różnych etapach życia nie tylko u matek. Każdy od czasu do czasu chce wyjechać i zacząć wypasać owce w Bieszczadach – dla odmiany. Ale to matki szukają swojej nowej drogi, mając jednocześnie okrojony czas i potrzeby dziecka na uwadze, które chce jej i szczęśliwej, i obecnej. Zaczynają wątpić, czy da się to wszystko pogodzić, a może trzeba będzie zrezygnować… z siebie, by być obecną lub zniknąć na wiele godzin, by być szczęśliwą.

Marta Szyszko

na podstawie:

nie ma rodziców doskonałych

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments