Konsekwencją spychania swoich potrzeb na dalszy plan jest niechęć do osób, dla których się poświęcamy, utrata radości życia kluczowa dla budowania zdrowych, szczęśliwych relacji i doprowadzanie do sytuacji, w których niespodziewanie wybuchamy gniewem z bezsilności i rozpaczy. Dlaczego to robimy i jak dać sobie prawo do dbania o swoje potrzeby?

„Syn Kirsty, Max, miał 3 lata, kiedy ona przyszła na terapię. Czuła się przytłoczona i zmęczona swoim życiem. Obdarzając syna bezwarunkową miłością, praktycznie nie była w stanie postawić mu żadnych granic. Nie mogła znieść, kiedy płakał, więc codziennie wieczorem kołysała go w ramionach do snu, przenosiła go do własnego łóżka, kiedy budził się w nocy i coraz bardziej jej samej brakowało snu. Całymi dniami bawiła się z Maxem i planowała wszystko pod kątem jego potrzeb i zachcianek. (…) „już dłużej tak nie mogę, czuję się okropnie rozżalona. (…) Byłam przekonana, że moje potrzeby powinny znajdować się na szarym końcu.” Jacqui Marson

3 powody, dla których uśmiechasz się potulnie, gdy masz ochotę walnąć pięścią w stół

  • Negujesz swoje prawo do złości, zmęczenia i smutku, bo inni mają gorzej

Lekceważysz swoje emocje, przekonując samą siebie, że nie masz prawa do smutku, zmęczenia, bo inni mają gorzej. Jeśli zwierzasz się komuś, a on od razu opowiada o sobie: „A co z moimi problemami?”, twoje uczucia są lekceważone, zupełnie jakby miały mniejszą ważność lub jakby istniała hierarchia cierpienia i tych, którzy zasługują na uwagę i współczucie.

„Ci, co chcą dobrze, będą się starali pocieszać ciebie, przypominając o wszystkich pozytywnych rzeczach w twoim życiu (…), głodujących dzieciach w Afryce (…), dając ci do zrozumienia, że i tak znajdujesz się w dobrej sytuacji. Jednak takie podejście tylko pogłębia twoje przekonanie, że nie masz prawa czuć się nieszczęśliwa i jednocześnie plasuje cię na niższej pozycji w rzekomej hierarchii cierpienia. Dla Miłego wpisuje się to w jego głębokie, wyniesione często z dzieciństwa przekonanie, że mało znaczy, i w efekcie łatwo akceptuje, że jego ból ma mniejszą wartość i mniej się liczy niż ból innych ludzi.” Jacqui Marson

Jeśli nie dajesz sobie prawa do zmęczenia, nie będziesz dawała go sobie również do odpoczynku, celebrowania swoich potrzeb, a wtedy błędne koło frustracji się zamyka.

  • Jesteś zniewolona przekonaniem, że nie możesz być zarzewiem konfliktu

Uśmiechanie się, gdy mamy ochotę walnąć pięścią w stół, może wynikać z nieuświadomionego przekonania: „Nie wolno mi być zarzewiem konfliktu”; Być może za każdym razem, gdy próbujesz wyznaczyć zdrowe granice, odzywa się twój wewnętrzny krytyk: „Ale jesteś kłótliwa!”, który sprawia, że ostatecznie przemilczasz sprawę. Nie chcesz sprawiać innym kłopotu ani przykrości.

Ludzie mili: „Milkną, choć jednocześnie kipią ze złości, rozgoryczenia.” (Jacqui Marson)

Opór przed wyznaczeniem innym granic wynika z lęku przed odrzuceniem, utraty przychylności i akceptacji. Zależy Ci na tym, więc milczysz dla dobra relacji, choć efekt jest dokładnie odwrotny.

  • Chcesz oszczędzić innym przykrości i cierpienia, więc bierzesz to na siebie

Często boimy się sprzeciwić osobie starszej i bliskiej, ze względu na szacunek, jakim ją obdarzamy i jej autorytet, ostatecznie jednak rodzi to niechęć do tej osoby, doprowadza unikania jej towarzystwa, a z czasem nawet zerwania kontaktu:

„Pewnego dnia mama Kirsty przyszła do niej na herbatę i po stwierdzeniu, że dom córki nie wygląda najczyściej, Max nie został odpowiednio nauczony załatwiania się do nocnika, herbata jest z torebki a nie liściasta, gładko przeszła do tyrady na temat swojej synowej, Angeli. W głowie Kirsty toczył się wtedy monolog, brzmiący mniej więcej tak: „O matko, jaka z ciebie okropna, stara kobieta. Jesteś tak zazdrosna o Angelę, bo poślubiła twojego ukochanego synka, a ty nie taką żonę byś dla niego wybrała. (…) Mam już dość jak ją oczerniasz.” Tymczasem w rzeczywistości Kirsty uśmiechała się półgębkiem.” Jacqui Marson

Dlaczego boisz się powiedzieć innym, co naprawdę myślisz i co przez to tracisz?

Boimy się gniewu, braku akceptacji, że zranimy czyjeś uczucia i go zasmucimy, nie chcemy dokładać nikomu cierpień, więc swoje potrzeby spychamy na dalszy plan. Jednak taka postawa ma swoje koszty.

Będąc zbyt miła, tracisz:

  • Szansę na bliską, autentyczną relację, będziesz tłumiła pretensje do tej osoby, a w którymś momencie wybuchniesz niekontrolowanym gniewem
  • Rezygnujesz z integralności, a to zawsze odchorujesz, będziesz tłumić złość, urazę, poczucie niesprawiedliwości
  • Stracisz szansę na poprawę relacji, bo może druga strona nie zdaje sobie sprawy, że robi coś złego, a gdy w końcu wybuchniesz i jej to uświadomisz, okaże się, że straciliście tyle czasu i nie można cofnąć niektórych słów
  • Stawiasz się w pozycji ofiary, inni czują, że jesteś nieszczęśliwa, mogą się nawet o to obwiniać, ale tylko Ty możesz o siebie zadbać;
  • Nie dajesz drugiej osobie się poznać, być może lubi cię za to, kim udajesz, że jesteś, a nie za to jaka jesteś naprawdę;

Marta Szyszko

na podstawie:

rola ofiary

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments